Sezon przetwórstwa już dawno rozpoczęty, jest trochę dżemów z truskawek, wiśni, 4 kompoty z czereśni, wiśnie mrożone,czarna porzeczka zamrożona i tradycyjnie byłam zrywać agrest i czarną porzeczkę u szwagra.Tyle tego było że dwóm paniom oddałam wiadro z agrestem a część agrestu i duża część czarnej porzeczki przygarnęła synowa.
Zrobilam też syrop z czarnego bzu i miętowy.
Były też muffiny dla klubu sportowego Ninja Kids gdzie trenuje jeden z wnuków.
I ciasto z czarną porzeczkę ale fotki brak.
Byla cudowna tęcza po burzy .
I wnuki na wakacjach , przyszły tydzień wolny ,syn ma 2 zmianę to będą mieć opiekę.
Temu to pasuje,
Tak że robótki idą bardzo powoli.
Piszę z komórki i bloger też tam pozmieniał różne rzeczy,
Pozdrawiam .







Ależ się napracowałaś!! U mnie zaledwie 2 słoiczki czereśni i to tylko dlatego, że za dużo kupiłam. Dla usprawiedliwiania- bardzo lubię czereśnie.😉
OdpowiedzUsuńW sumie lubię to robić 🤗
UsuńA ja dopiero zacznę tydzień z wnukiem, bo w przedszkolu urlop.
OdpowiedzUsuńPrzetworów zrobiłaś co nie miara. Ja na razie zjadam to i owo, ale drogie wszystko strasznie!
Jotko, to od synowej i szwagra ,fasolkę szparagową też już dostalam ale zjadłam. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńJa mam jeszcze z zeszłego roku kompoty, choć chciałam zamrozić i zrobić z truskawek, ale w tym roku jakieś miałam niewydarzone- albo były wodniste, albo te obite śmierdziały i smakowały chemią (i to z miejsca, w którym już kilka lat kupuję). Kompoty z agrestu w zeszłym roku szlag trafił i powiedziałam Tesciowej, że w tym roku nie chce agrestu. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDzemy u mnie sporo poszło, przekładam nimi też torty a malutkie sloiki dla mnie bo lubię, że agrestem coś się stało to dziwne, pozdrawiam.
UsuńNio widzę zapasów że hoho smacznego.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję, lubię je robić, trochę też rozdaję, pozdrawiam.
UsuńNo nie ma jak mieć owoce na swoje działce, lub w rodzinie, przynajmniej wiadomo co się je nie te kupowane na straganie lub na targu. Będzie miała co otwierać zimą, a wnuków się jeszcze nie doczekałam więc nie mam kogo pilnować, ale taka Babcia sprawna to doskonała rzecz warto taką mieć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dzięki, działki już nie mam 3 lata ,wszystko od rodzinki.Wnuki, nie wiem czy dobrze się u mnie czują , w domu jest potężne podwórko i można pojeździć rowerem czy hulajnogą czy poskakać na trampolinie ,pograć w piłkę, u mnie nie ma tej możliwości. Syn często jedzie z nimi na wycieczki rowerowe czego u mnie nie ma.Trudno tak musi być, muszą to przetrzymać, pozdrawiam.
UsuńJa wieki nie robiłam przetworów.
OdpowiedzUsuńA ja co roku robię, lubię,pozdrawiam.
UsuńPięknie! Moje porzeczki czekają na zerwanie, a agrest zjadamy na bieżąco, bo krzaczki jeszcze małe i owoców niewiele. Pozdrawiam 😊
OdpowiedzUsuńU szwagra krzaki obsypane ale rosną w cieniu to też nie były poparzone, pozdrawiam.
UsuńDomowe przetwory to coś wspaniałego. Nie mam ich gdzie przechowywać, więc niestety nie robię. Nastawiłam tylko orzechówkę, którą nazwałam Orzechowym Czarusiem;-)
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności:-)
Lubię robić przetwory, trzymam je w wsypie ,pozdrawiam.
UsuńOj wnuki pewnie szczęśliwe bo nie ma jak u Babci. Babeczki wyglądają pysznie. Pozdrawiam gorąco 😊🌞🧁
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, w domu mają duże podwórko gdzie można grać w piłkę, jeździć rowerami czy hulajnogą, u mnie wszystko zabudowane ,w parku na chwilę. Siła wyższa.
UsuńSmakowicie u Ciebie, jak zawsze w sezonie przetwórczym. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Dziękuję pięknie, pozdrawiam cieplutko.
UsuńTeż jestem na etapie musów i soków. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję, wzajemnie, to taki owocowy czas, pozdrawiam.
UsuńPiękne masz te zbiory, zazdroszczę, uwielbiam agrest i czarna porzeczkę, czerwonej nie lubię 😅
OdpowiedzUsuńDziękuję, czerwona porzeczkę też lubię ale nie ma, biorę to co dają albo robię podaj dalej, pozdrawiam.
UsuńImponująca będzie Twoja spiżarnia.Ja już dawno nie robię przetworów poza kiszonkami ale to na bieżąco.Ceny owoców są powalająe .Wczoraj widziałam czarną porzeczkę w cenie 30 zł za kilogram.Nie wiedziałam że z mięty robi się syrop.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
No wiesz kupić a mieć za darmo to różnica, grzechem nie przerobić, pozdrawiam. Z mięty bardzo dobry syrop.
UsuńSuper zbiory. A przetwórstwo doskonałe. Co rok zapełniasz spiżarnię smakołykami . Brawo ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję Bozenko, ogórków mi do szczęścia potrzeba a o te trudno Pozdrawiam.
UsuńPrzetwory zostały mi jeszcze z ubiegłego roku więc w tym roku to może przerobię tylko troszkę aronii i pigwy. Niestety ale słodkie rzeczy ostatnio mocno ograniczamy. Cieszę się że Ty możesz sobie tak dogadzać😄
OdpowiedzUsuńDziękuję Amuszko, dżemy wykorzystuje do tortów i jak są wnuki to do naleśników, chociaż sama też chętnie zjem chleb z dżemem, pozdrawiam.
UsuńMniam, mniam 😋🍓
OdpowiedzUsuńDo szczęścia brakują mi ogorki, reszta warzyw będzie.
UsuńA ja w tym roku jeszcze nie zrobiłam żadnych przetworów. Z poprzedniego roku sporo mi zostało, więc w tym roku tylko będę zaprawiać kapustę, buraczki i jabłka :) No i może cukinie jak obrodzą krzaczki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
To fajnie, też chcę kapustę zakisić na zimę, pozdrawiam serdecznie.
UsuńNic nie zastąpi domowych przetworów.
OdpowiedzUsuńPo sezonie przetwórczym będzie więcej czasu na robótki. Otworzy się tylko słoiczek i... można działać.
Masz rację, warzywek trzeba jeszcze powkładać, pozdrawiam.
UsuńZazdroszczę tych porzeczek. Jako dziecko nienawidziłam je zbierać ale ubustwiam domowy dżem z porzeczek :D
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Dziękuję, też nie lubiłam ale musiałam, pozdrawiam.
UsuńOwocowo pracowicie, na zimę jak znalazł 😀 ja kiedyś sporo robiłam przetworów- sok z porzeczki z agrestem też jest fajny 😀 To wesoło masz bo i pomocnik był , a robótki nie uciekną przyjdzie i na nie czas 😀 pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję Beatko, od poniedziałku będą pomocnicy, skoro dostalam tyle dobroci to musowo przerobić, pozdrawiam.
UsuńPrzypomniało mi się jak w
OdpowiedzUsuńwakacje u babci zrywałyśmy z siostrą porzeczki,.mama z babcią robiły przepyszne galaretki na zimę. Pamiętam, że było tyle samo cukru co porzeczek, albo soku, bo sok wyciskały przez tetre. Potem drewnianą pałką ucierały długo, następnie wlewały do weków. Jakie to było dobre w zimie!
Twoje przetwory są zawsze apetyczne.👍 Buziaki Uleńko ♥️
Dziękuję Aniu, u nas był kompot z czerwonych porzeczek i uzywany tylko przy gorączce, pamiętam jak dolewało się wody z cukrem do słoikach z czeresniami i liczyło czereśni aby każdy miał rowno, pozdrawiam cieplutko ❤️
UsuńZ jaką miłością w sercu wspomina się czasy dzieciństwa. Złe chwile uciekają z pamięci, zostaje tylko miłość i tęsknota, przynajmniej ja tak mam. Chciałabym przytulić tych, co po Drugiej Stronie, powiedzieć jak bardzo ich wciąż kocham...
UsuńTeż tak mam , wspominam moje dzieciństwo, biedne ale szczesliwe,
UsuńWitaj Ulu 🌼
OdpowiedzUsuńAleż będziesz mieć smakowitą zimę. Tyle dobroci pomrożonych lub przerobionych. Mniam! Tęcza piękną. Też parę dni temu u nas była. Buziaki 😘
Dziękuję Moniko ,przerabiam co dostaje a jak za dużo to oddaje, pozdrawiam.
UsuńAle u Ciebie Ulcia smakowicie, te przetwory, te wypieki... mniam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo, znów mam zamówienie na muffiny od wnuków bo jakieś tam imprezy mają, pozdrawiam.
Usuń